PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM!!!!!!
TO CHOLERNIE WAŻNE!!!!!
Śledztwo stało w miejscu.Brak narzędzie zbrodni. Brak informacji o zamordowanej .Brak podejrzanych.Brak podejrzanych tylko dla policji.Miejscowa ludność już dzień po wyjściu na światło dzienne zbrodni, wskazała winnego.Był nim nie kto inny jak Zayn Malik.Nikt z miejscowej ludności nie wiedział o nim nic więcej prócz tego że jest malarzem, sprowadził się na wieś jakieś dwa lata temu, a jego dom odwiedzały młode i piękne kobiety.I kiedy to okazało się że ofiarą jest właśnie kobieta.Pierwsze wrogie spojrzenia mieszkańców padły właśnie na Zayna.Mimo tego że mieszkał w wiosce już jakiś czas zawsze był tym 'nowym' tym nowym i tym nieznanym, o którym mówili wszyscy.Zawsze wzbudzał kontrowersje.Jakie było oburzenie kiedy miejscowy lekarz zrezygnował z pracy w miejscowym ośrodku zdrowia i sprzedał dom własnie Zaynowi, po czym wyjechał do Londynu.Malik przyzwyczaił się do tego że wszystko co najgorsze było kojarzone z nim.Przyzwyczaił się że już do tego że ludzie nazywają go "pseudo malarzyną, która na wsi prowadzi czarne interesy".Może to wszystko przez jego inny wygląd?Nie wyglądał jak każdy mężczyzna w wiosce. Był wysoki szczupły jego karnację była ciemniejsza niż wszystkie-to było jeszcze do zaakceptowania.Natomiast nie do zaakceptowania były tatuaże,które pokrywały jego obie umięśnione ręce,klatkę piersiową i po części nogi.Dla swoich sąsiadów zawsze będzie tym 'innym'.
~*~
Pan Palmer siedział w fotelu i tępo wpatrywał się w telewizor.Nigdy nie oglądał programów typu 'ugotuj to sam' teraz był po prostu do tego zmuszony, nie było kablówki i musiał zadowolić się kilkoma kanałami.Jego córka-Chanel,siedziała na kanapie i stukała w ekran złotego IPhona.-Zasięg?-spojrzał na nią unosząc do góry jedną brew.
-Całe dwie kreski.-powiedziała a na jej twarzy pojawił się mały uśmiech.
W głębi duszy miał wyrzuty sumienia że przyciągnął ją tutaj z sobą ale z drugiej strony wiedział że będzie tu bezpieczna nie tak jak w wielkim Londynie.
Telefon za wibrował na stoliku.A mężczyzna nie chętnie podniósł się z fotela.Na wyświetlaczu pojawił się wcześniej nie znany mu numer.
-Słucham?-przystawił telefon do swojego ucha.
-Z tej strony inspektor Parker.-w słuchawce zabrzmiał zachrypnięty głos.
-W czym mogę pomóc?Analiza jest w trakcie badania.-wytłumaczył szybko.
-Nie chodzi o analizę.Mamy kolejną ofiarę.-na chwilę zamilkł-Zaraz przyjedzie po pana policjant.
~*~
*kilka godzin wcześniej*
Szczupła brunetka siedziała, skulona na brudnej podłodze w kącie pomieszczenia.Oczy miała zamknięte a głowę opierała na kolanach.Każdy możliwy kawałek jej ciała,był posiniaczony lub leciała z niego krew.Nie czułam już bólu.Nie czuła już nic.Prócz cholernej pustki, poczucia bezsilności i wściekłości że nikt jej nie szuka.Mieszkała z matką i dwójką rodzeństwa, którzy w tym czasie byli na wakacjach.Była wściekła na siebie że nie pojechała z nimi.Wściekła że wolała zostać tutaj tylko dla swojego chłopaka.Chłopaka, z którym i tak miała się zobaczyć dopiero za dwa dni.Tymczasem siedziała skatowana w jakimś pomieszczeniu.Drzwi się otworzyła a do pomieszczenia wpadło trochę światła.Nie miała nawet siły podnieść głowy.Ale wiedziała że to on.
-Pójdziemy się przejść skarbie.-powiedział delikatnym głosem, nikt by nie pomyślał że jest jakimś psycholem.-Chodź, nie bój się.-jego silne ramie pociągnęło ją do góry.
Na dworze było zimno. Mrzyło.A ona szła przed nim w samej bieliźnie na bosaka.Gdy tylko zwalniała on popychał ją do przodu.Nie miała siły iść.Zatrzymała się.Po czym opadła na leśną ścieżkę, a jej ciało oblepiło się w błocie.
-Wstawaj słyszysz!-warknął a jego oczy pociemniały ze złości.-Jeszcze nie skończyliśmy spaceru!-krzyknął, a ptaki z drzew poderwały się do góry.
Wtedy wpadł w szał.Nie panował nad tym co robi.Zaczął ją kopać szarpać.A kiedy wreszcie emocje opadły popatrzył na nią.
-No dobrze wstawaj.-jego głos znowu był łagodny.-Wstań.-powtórzył.
Brunetka nie odpowiedziała. Jej ciało leżało bez ruchy.Jej powieki opadły.Odeszła.
Był na siebie zwykły.Przecież nie chciał jej nic zrobić.Chciał tylko żeby wstała i poszła z nim na spacer.To nie był jeszcze ten moment by odebrać jej życie.Jeszcze nie teraz.Był na siebie wściekły.Wziął dziewczynę na ręce niczym pannę młodą i szedł z nią przed siebie.Dotarł do polany na skraju lasu.Położył ją wśród najpiękniejszych polnych kwiatów i ostatni raz pogładził po długich lśniących włosach.Potem jak gdyby nigdy nic się nie stało,odszedł.
~*~
Chanel's POV
Miejscowy bar od kilku dni stał się jednym miejscem mojej rozrywki.Nie ze względu na to że można było tutaj kogoś poznać i do tego się napić i posłuchać tandetnej muzyki.Ale ze względu na to że był tutaj najlepszy zasięg w całej okolicy.Siedziałam przy barze z telefonem w ręku, pobijając tanie gorzkie piwo, które było tutaj najpopularniejszym trunkiem.Kobiety w tym barze, mogłam policzyć na palcach jednej ręki.Sami pijani mężczyźni, którzy odpoczywali po ciężkiej pracy w roli.Barman był całkiem przystojny.Był wysoki i szczupły.Jego kręcone włosy świetnie prezentowały się z zielonymi oczami i dołeczkami w policzkach.Był całkiem miły, przynajmniej musiał być miły taka była jego praca.Musiał być miły i uprzejmy dla tych wszystkich pijaków, którzy tylko chlają i krzyczą.Nagle drzwi otworzyły się z hukiem.W pomieszczeniu zapanowała cisza.Odwróciłam głowę do wyjściowych drzwi.Do lokalu wszedł mężczyzna.Nie widziałam go tutaj jeszcze mimo tego że jestem tydzień i miałam wrażenie że znam już wszystkich mieszkańców .Jego kruczo czarne włosy były idealnie ułożone.To pewnie zasługa żelu lub gumy.A on sam prezentował się jak model na wybiegu.Czarna skóra i rurki idealnie komponowały się z siwym podkoszulkiem i granatowymi krótkimi martensami.Wszyscy obserwowali jego ruchy.Zdjął kurtkę i odwiesił ją na drewniany wieszaku,który stał przy drzwiach .Teraz mogłam podziwiać jego wytatuowane ręce.Wyglądał idealnie.
-Przyszedłeś napić się piwka i obmyślić kolejny plan zabójstwa skurwysynu!-na te słowa odłożyłam telefon i zaczęłam się przyglądać całej sytuacji tak ja reszta ludzi.
Gruby niski mężczyzna wstał od stolika i podszedł do młodego chłopaka, a z nim powędrowała grupka mężczyzn w wieku 33-43 lata.Gruby mężczyzna wyglądał teraz jak ojciec chrzestny wraz ze swoimi chłopcami.
-Nikogo nie zabiłem Wolter!-warknął Mulat.Nawet nie wiecie jaki miał seksowny głos ale mniejsza o to.
-Nie potrzebujemy tutaj takich ja ty!-zza grubego mężczyzny wyszedł szpakowaty chudy mężczyzna i pchnął lekko Mulata.
Zwykła przepychanka przeistoczyła się po chwili w awanturę a potem w bójkę.Jak dotąd miły i spokojny barman wyszedł zza lady.
-Co tu się do kurwy dzieje!-krzyknął tak głośno że wszyscy znowu się zamknęli.-Woletr wypierdalaj z mojego baru!-chwycił mężczyznę za koszulkę.
Pomyłka miły i kochany barman to wybuchowy właściciel baru.Chłopak wypchnął mężczyznę z baru.
-Jeśli ktoś jest za Wollerem to wypierdalać!-krzyczał-Nie potrzebuję tutaj takich ludzi.-popatrzył na tłum a jego wzrok zatrzymał się na mnie-Ty możesz zostać.-puścił oczko a moje policzki oblały się czerwienią.-A teraz Zayn chodź-popatrzył na chłopaka.Okej mój wiejski model ma na imię Zayn.-Chodź się napić na koszt firmy!
Teraz tak.Dziękuję wszystkim że tutaj wchodzicie i czytacie te moje wypociny.Przepraszam że za każdym razem musicie tak długo czekać na rozdział ale nie chce napisać jakiegoś gówna, chodź i tak piszę.Gdzie tu logika?
Ale teraz czytajcie uważnie:
-jeśli wejdziesz na tego bloga i przeczytasz rozdział skomentuj nawet głupią ".".To dla mnie ważne.
-jeśli wejdziesz możesz wyrazić swoją opinię, nie boję się krytyki wszystko przyjmuję na klatę.
-jeśli podoba ci się to co piszę i chcesz czytać dalej zapisz się w zakładce 'INFORMOWANI' będę cię informować na tt/gg/fb
A TERAZ NIESPODZIANKA POWSTAŁ ZWIASTUN DO TEGO FF,KTÓRY JEST DOSTĘPNY TUTAJ:
https://www.youtube.com/watch?v=DyCh-h6Nuu4&feature=youtu.be
Zwiastun został wykonany przez @mycuteirwin
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
MIŁEGO CZYTANIA
XOXO