poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział 2

PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM!!!!!!

TO CHOLERNIE WAŻNE!!!!!

Śledztwo stało w miejscu.Brak narzędzie zbrodni. Brak informacji o zamordowanej .Brak podejrzanych.Brak podejrzanych tylko dla policji.Miejscowa ludność już dzień po wyjściu na światło dzienne zbrodni, wskazała winnego.Był nim nie kto inny jak Zayn Malik.Nikt z miejscowej ludności nie wiedział o nim nic więcej prócz tego że jest malarzem, sprowadził się na wieś jakieś dwa lata temu, a jego dom odwiedzały młode i piękne kobiety.I kiedy to okazało się że ofiarą  jest właśnie kobieta.Pierwsze wrogie spojrzenia mieszkańców padły właśnie na Zayna.Mimo tego że mieszkał w wiosce już jakiś czas zawsze był tym 'nowym' tym nowym i tym nieznanym, o którym mówili wszyscy.Zawsze wzbudzał kontrowersje.Jakie było oburzenie kiedy miejscowy lekarz zrezygnował z pracy w miejscowym ośrodku zdrowia i sprzedał dom własnie Zaynowi, po czym wyjechał do Londynu.Malik przyzwyczaił się do tego że wszystko co najgorsze było kojarzone z nim.Przyzwyczaił się że już do tego że ludzie nazywają go "pseudo malarzyną, która na wsi prowadzi czarne interesy".Może to wszystko przez jego inny wygląd?Nie wyglądał jak każdy mężczyzna w wiosce. Był wysoki szczupły jego karnację  była ciemniejsza niż wszystkie-to było jeszcze do zaakceptowania.Natomiast nie do zaakceptowania były tatuaże,które pokrywały jego obie umięśnione  ręce,klatkę piersiową i po części nogi.Dla swoich sąsiadów zawsze będzie tym 'innym'.
~*~
Pan Palmer siedział w fotelu i tępo wpatrywał się w telewizor.Nigdy nie oglądał programów typu 'ugotuj to sam' teraz był po prostu do tego zmuszony, nie było kablówki i musiał zadowolić się kilkoma kanałami.Jego córka-Chanel,siedziała na kanapie i stukała w ekran złotego IPhona.
-Zasięg?-spojrzał na nią unosząc do góry jedną brew.
-Całe dwie kreski.-powiedziała a na jej twarzy pojawił się mały uśmiech.
W głębi duszy miał wyrzuty sumienia że przyciągnął ją tutaj z sobą ale z drugiej strony wiedział że będzie tu bezpieczna nie tak jak w wielkim Londynie.
Telefon za wibrował  na stoliku.A mężczyzna nie chętnie podniósł się z fotela.Na wyświetlaczu pojawił się wcześniej nie znany mu numer.
-Słucham?-przystawił telefon do swojego ucha.
-Z tej strony inspektor Parker.-w słuchawce zabrzmiał zachrypnięty głos.
-W czym mogę pomóc?Analiza jest w trakcie badania.-wytłumaczył szybko.
-Nie chodzi o analizę.Mamy kolejną ofiarę.-na chwilę zamilkł-Zaraz przyjedzie po pana policjant.
~*~
*kilka godzin wcześniej*
Szczupła brunetka siedziała, skulona na brudnej podłodze w kącie pomieszczenia.Oczy miała zamknięte a głowę opierała na kolanach.Każdy możliwy kawałek jej ciała,był posiniaczony lub leciała z niego krew.Nie czułam już bólu.Nie czuła już nic.Prócz cholernej pustki, poczucia bezsilności i wściekłości że nikt jej nie szuka.Mieszkała z matką i dwójką rodzeństwa, którzy w tym czasie byli na wakacjach.Była wściekła na siebie że nie pojechała z nimi.Wściekła że wolała zostać tutaj tylko dla swojego chłopaka.Chłopaka, z którym i tak miała się zobaczyć dopiero za dwa dni.Tymczasem siedziała skatowana w jakimś pomieszczeniu.
Drzwi się otworzyła  a do pomieszczenia wpadło trochę światła.Nie miała nawet siły podnieść głowy.Ale wiedziała że to on.
-Pójdziemy się przejść skarbie.-powiedział delikatnym głosem, nikt by nie pomyślał że jest jakimś psycholem.-Chodź, nie bój się.-jego silne ramie pociągnęło ją do góry.
Na dworze było zimno. Mrzyło.A ona szła przed nim w samej bieliźnie na bosaka.Gdy tylko zwalniała on popychał ją do przodu.Nie miała siły iść.Zatrzymała się.Po czym opadła na leśną ścieżkę, a jej ciało oblepiło się w błocie.
-Wstawaj słyszysz!-warknął a jego oczy pociemniały ze złości.-Jeszcze nie skończyliśmy spaceru!-krzyknął, a ptaki z drzew poderwały się do góry.
Wtedy wpadł w szał.Nie panował nad tym co robi.Zaczął ją kopać szarpać.A kiedy wreszcie emocje opadły popatrzył na nią.
-No dobrze wstawaj.-jego głos znowu był łagodny.-Wstań.-powtórzył.
Brunetka nie odpowiedziała. Jej ciało leżało bez ruchy.Jej powieki opadły.Odeszła.
Był na siebie zwykły.Przecież nie chciał jej nic zrobić.Chciał tylko żeby wstała i poszła z nim na spacer.To nie był jeszcze ten moment by odebrać jej życie.Jeszcze nie teraz.Był na siebie wściekły.Wziął dziewczynę na ręce niczym pannę młodą i szedł z nią przed siebie.Dotarł do polany na skraju lasu.Położył ją wśród najpiękniejszych polnych kwiatów i ostatni raz pogładził po długich lśniących włosach.Potem jak gdyby nigdy nic się nie stało,odszedł.
~*~
Chanel's POV
Miejscowy bar od kilku dni stał się jednym miejscem mojej rozrywki.Nie ze względu na to że można było tutaj kogoś poznać i do tego się napić i posłuchać tandetnej muzyki.Ale ze względu na to że był tutaj najlepszy zasięg w całej okolicy.
Siedziałam przy barze z telefonem w ręku, pobijając tanie gorzkie piwo, które było tutaj najpopularniejszym trunkiem.Kobiety w tym barze, mogłam policzyć na palcach jednej ręki.Sami pijani mężczyźni, którzy odpoczywali po ciężkiej  pracy w roli.Barman był całkiem przystojny.Był wysoki i szczupły.Jego kręcone włosy świetnie prezentowały się z zielonymi oczami i dołeczkami w policzkach.Był całkiem miły, przynajmniej musiał być miły taka była jego praca.Musiał być miły i uprzejmy dla tych wszystkich pijaków, którzy tylko chlają i krzyczą.Nagle drzwi otworzyły się z hukiem.W pomieszczeniu zapanowała cisza.Odwróciłam głowę do wyjściowych drzwi.Do lokalu wszedł mężczyzna.Nie widziałam go tutaj jeszcze mimo tego że jestem tydzień i miałam wrażenie że znam już wszystkich mieszkańców  .Jego kruczo czarne włosy były idealnie ułożone.To pewnie zasługa żelu lub gumy.A on sam prezentował się jak model na wybiegu.Czarna skóra i rurki idealnie komponowały się z siwym podkoszulkiem i granatowymi krótkimi  martensami.Wszyscy obserwowali jego ruchy.Zdjął kurtkę  i odwiesił ją na drewniany wieszaku,który stał przy drzwiach .Teraz mogłam podziwiać  jego wytatuowane ręce.Wyglądał idealnie.
-Przyszedłeś napić się piwka i obmyślić kolejny plan zabójstwa skurwysynu!-na te słowa odłożyłam telefon i zaczęłam się przyglądać całej sytuacji tak ja reszta ludzi.
Gruby niski mężczyzna wstał od stolika i podszedł do młodego chłopaka, a z nim powędrowała grupka mężczyzn w wieku 33-43 lata.Gruby mężczyzna wyglądał teraz jak ojciec chrzestny wraz ze swoimi chłopcami.
-Nikogo nie zabiłem Wolter!-warknął Mulat.Nawet nie wiecie jaki miał seksowny głos ale mniejsza o to.
-Nie potrzebujemy tutaj takich ja ty!-zza grubego mężczyzny wyszedł szpakowaty chudy mężczyzna i pchnął lekko Mulata.
Zwykła przepychanka przeistoczyła się po chwili w awanturę a potem w bójkę.Jak dotąd miły i spokojny barman wyszedł zza lady.
-Co tu się do kurwy dzieje!-krzyknął tak głośno że wszyscy znowu się zamknęli.-Woletr wypierdalaj z mojego baru!-chwycił mężczyznę za koszulkę.
Pomyłka miły i kochany barman to wybuchowy właściciel baru.Chłopak wypchnął mężczyznę z baru.

-Jeśli ktoś jest za Wollerem to wypierdalać!-krzyczał-Nie potrzebuję tutaj takich ludzi.-popatrzył na tłum a jego wzrok zatrzymał się na mnie-Ty możesz zostać.-puścił oczko a moje policzki oblały się czerwienią.-A teraz Zayn chodź-popatrzył na chłopaka.Okej mój wiejski model ma na imię Zayn.-Chodź się napić na koszt firmy!


Teraz tak.Dziękuję wszystkim że tutaj wchodzicie i czytacie te moje wypociny.Przepraszam że za każdym razem musicie tak długo czekać na rozdział ale nie chce napisać jakiegoś gówna, chodź i tak piszę.Gdzie tu logika?
Ale teraz czytajcie uważnie:
-jeśli wejdziesz na tego bloga i przeczytasz rozdział skomentuj nawet głupią ".".To dla mnie ważne.
-jeśli wejdziesz możesz wyrazić swoją opinię, nie boję się krytyki wszystko przyjmuję na klatę.
-jeśli podoba ci się to co piszę i chcesz czytać dalej zapisz się w zakładce 'INFORMOWANI' będę cię informować na tt/gg/fb
A TERAZ NIESPODZIANKA POWSTAŁ ZWIASTUN DO TEGO FF,KTÓRY JEST DOSTĘPNY TUTAJ:
https://www.youtube.com/watch?v=DyCh-h6Nuu4&feature=youtu.be
Zwiastun został wykonany przez 

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

MIŁEGO CZYTANIA
XOXO

środa, 25 czerwca 2014

ROZDZIAŁ 1

Nie zbyt wysoki mężczyzna pociągał za smycz, dając tym samym sygnał swojemu psu aby się ruszył.Jednak ten był zainteresowany czymś innym, stracił ochotę na spacerowanie ze swoim panem po leśnych dróżkach.Długowłosy owczarek niemiecki usiadł na środku dróżki i z zainteresowaniem oglądał pochód tłustych żółtych larwi które wędrowały na południe.Dla młodego psa było to niecodzienne zajście.Mężczyzna był coraz bardziej zirytowany nieposłuszeństwem swego czworonoga.Pies zaczął skomleć i szczekać.Własnie wtedy niski mężczyzna dostrzegł niesamowity pochód, był tak samo ciekawski jak jego pies, zaczął iść w miejsce z, którego ciągnie się pochód larw.W nozdrzach mężczyzny zagościł słodko-kwaśny zapach, z oddali słyszał bzyczenie much.Niesamowity smród sprawiał że chciało mu się wymiotować.Wtedy jego oczy ujrzały miejsce z którego wydostają się żółte czerwie.Na początku pomyślał że to jakiś rozkładający się dzik lub inne leśne zwierze .Jednak zobaczył zarys sylwetki oraz długie nogi.Nie wiedział co ma zrobić.Pies coraz bardziej skomlał i szczekał, a jego właściciel jak najszybciej oddalił się z miejsca. Biegł kilka metrów, ściskając w dłoni czerwoną smycz.Zatrzymał się.Odczekał aż jego oddech się uspokoi, po czym wyciągnął z kieszeni telefon komórkowy wybierając numer policji.
~*~
Pan Palmer coraz mocniej zaciskał palce na kierownicy a delikatne kropelki potu spływały po jego opalonym czole.Zerknął w lusterko zawieszone nad jego głową i zobaczył odbicie  swojej córki.Wiedział że na obecną chwilę jest najbardziej znienawidzoną osobą w jej życiu, w końcu wyrwał ją z tętniącego życiem Londynem do jakiejś wioski w której zabijani są ludzie.Brunetka co kilka minut głośno wzdychała, okazującym tym samym swoje niezadowolenie.Po godzinnej jazdy, dojechali do celu.Nastolatka wysiadła z auta trzaskając drzwiami.Nie zważała na to czy ma pomóc ojcu z walizkami czy nie. Palmer wniósł rzeczy do domu i rozejrzał się do środka.
-Chanel uśmiechnij się nie będzie tak źle.-na jego twarzy pojawiły się lekki uśmiech.
-Um serio tato?-przewróciła oczami i poszła do innego pokoju.

~*~
Jason wysiadł z czarnego BMW i delikatnie stąpając  po mokrym podłożu , udał się w stronę grupy ludzi.
-Dzień dobry panie Palmer, nazywam się Jared Morse i w każdej chwili jestem do pana dyspozycji.-powiedział młody policjant wyciągając dłoń w stronę mężczyzny.
-Będę o tym pamiętać.-mruknął nawet na niego nie patrząc.
Palmer założył na siebie gumowy kombinezon.Pod nosem rozsmarował trochę pasty miętowej, mimo to nadal czuł niesamowity smród.
-Zwłok już  nie ma ale nadal cholernie śmierdzi.-powiedział Morse, a Jason znowu puścił to bokiem.
Jason pochylił się i przeszedł pod taśmą zabezpieczającą miejsce zbrodni. Jego oczom  ukazała się gromada policyjnych techników, która wiła się przy pracy niczym stado mrówek.Jego uwagę przykuł miejsce na środku.Rosnąca tam trawa  była sczerniała i martwa, wyglądała tak jakby strawił ja ogień.Przykucnął przed plackiem martwej trawy,miał niewyraźny zarys ludzkiego ciała.Wciąż wiło się na nim kilka larw.
-Najpierw chciałbym obejrzeć ciało.-zwrócił się do młodego policjanta.
-Zobaczę co w mojej mocy.-powiedział wyjmując telefon z kieszeni.
~*~
Chanel's POV
Włożyłam słuchawki w uszy i opuściłam nasz nowy tymczasowy dom.Właściwie nie wiedziałam nawet gdzie jestem, wiedziałam tylko że jestem daleko od Londynu, przyjaciół, imprezy i innych rozrywek.Szłam przed siebie w stronę centrum bynajmniej tak mi się wydawały.Domy były coraz starsze.Minęła szkołę i pub. Umiejscowienie  szkoły metr od pubu było tak bardzo dydaktyczne.Idąc dalej spotykała sklepy różnego rodzaju.Było ich sporo jak na małą wiochę zabitą  deskami.Gdy minęła sklepy dotarłam do samego centrum czyli do skweru, który cały jarzył się w żółtych żonkilach. Nad skwerem górowało wielkie drzewo i pomnik  jakiegoś mężczyzny, przy którym leżały zwiędnięte kwiaty.Rozejrzałam się do okoła. Nie było aż tak źle,było całkiem ładnie, przynajmniej nie było tutaj wieśniaków z krowami tak jak sobie wyobrażałam.Usłyszałam  klakson za plecami, obejrzałam się i zobaczyłam wolno jadący traktor.Zeszłam z ulicy.Zapomniałam że tutaj też istnieje ruch drogowy.Wyjęłam z kieszeni telefon aby napisać do mojej przyjaciółki.Ups zapomniałam że tutaj nie ma zasięgu.

JEST PIERWSZY ROZDZIAŁ.
MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ SPODOBA.
KOMENTUJCIE TO DLA MNIE WIELE ZNACZY.

CZYTASZ= KOMENTUJESZ
CHCESZ BYĆ INFORMOWANY = ZAKŁADKA INFORMOWANI

MIŁEGO CZYTANIA

@Real_Big_Paynox

środa, 7 maja 2014

Prolog

Czytasz na własną odpowiedzialność ;)

Trzeba kochać swój wygląd.Nie ważne czy jesteś gruby chudy piękny czy nie. Bez względy na wszystko powinieneś cieszyć się z tego jak wyglądasz, bo po śmierci twoje ciało przejdzie metamorfozę po,której zamienisz się w potwora z najczarniejszych koszmarów.
Ciało ludzkie zaczyna swój proces rozkładu już cztery minuty po śmierci.Nasze ciało które było kiedyś pełne życia i energii zamienia się w coś potwornego.Ciało zaczyna trawić samo siebie, komórki rozpuszczają się, a tkani zamieniają się w ciesz i gaz.
Martwe już ciało staje się pożywką dla wszelkiego rodzaju robactwa.Muchy składają jaja, z jaj wylęgają się larwy.Larwy zjadają bogatą w wartości odżywcze pożywkę, a potem migrują.Zawarte w mięśniach białko rozkłada się i wytwarza silnie stężony roztwór chemiczny,który niszczy roślinność .Rozkładające się ciało wydaję słodko-kwaśny zapach,przez co tak wiele osób wymiotuje.Tak było również i w tym przypadku, kiedy to zakochana w sobie para nastolatków wyszła na spacer do lasu aby zaowocować swoją miłość. Jednak  zamiast tego znaleźli rozkładające się zwłoki Kim Hunt.



Mam nadzieję że wkręcicie się w to opowiadanie.
Wiem że jest dość specyficzne.
Nie nazywajcie mnie psychopatką, po prostu inspiruję się książką!

Miłego czytania i komentowania < 3

CHCESZ BYĆ INFORMOWANY ---> IDŹ DO ZAKŁADKI 'INFORMOWANI'

CZYTASZ= KOMENTUJESZ